Geoblog.pl    vlak    Podróże    Ucieczka do Sarajewa    Pod koniem
Zwiń mapę
2015
04
lut

Pod koniem

 
Serbia
Serbia, Beograd
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 2746 km
 
Gdybyście umawiali się z kimś w Belgradzie, z dużym prawdopodobieństwem spotkanie miałoby miejsce „pod koniem”, czyli na placu Republiki (Trg Republike) przed zasłoniętym rusztowaniami Muzeum Narodowym. Nad koniem, lub – mówiąc poprawnie – na koniu siedzi od 1882 roku książę Michał Obrenović III, jedna z najwybitniejszych postaci z serbskiej historii. Pierwszy okres jego rządów trwał tylko trzy lata, w 1842 utracił władzę, by odzyskać ją osiemnaście lat później. Dążył do uniezależnienia od Turcji, rozbudowywał armię, zawierał sojusze. Absolutystyczny styl sprawowania rządów spowodował, że książę zyskał wielu wrogów, którzy zawiązali spisek. 10 czerwca 1868 roku, gdy książę Michał wraz z kuzynką spacerował po parku, został zastrzelony.

Plac Republiki został ukształtowany dopiero w drugiej połowie XIX wieku po wyburzeniu Bramy Stambulskiej, która stała przez około sto lat między późniejszym pomnikiem księcia Michała a Teatrem Narodowym. Inicjatorem budowy teatru był właśnie książę Obrenović, a architektem Aleksander Bułgarski. To kolejna warta zapamiętania postać i przypomnienie, że wielkie miasta mają wielkiego architekta, który jednoznacznie kojarzy się z ich rozbudową w pewnym okresie.

Sam teatr swoje wielkie chwile przeżył w 1999 roku, gdy wojska NATO bombardowały Belgrad w celu zmuszenia Serbii do zaprzestania czystek etnicznych w Kosowie. Przez cały okres nalotów teatr był otwarty, codziennie od godz. 15 do 18 wystawiano w nim opery oraz balet, które można było obejrzeć za jednego Dinara.

Przez wiele lat Teatr Narodowy był jedyną większą budowlą na placu. Dopiero na początku XX wieku zbudowany został gmach Banku Hipotecznego, dziś mieszczący Muzeum Narodowe. Architektura budowli łączy ponoć cechy neoklasycyzmu z neorenesansem, ale w dniu mojej wizyty zza rusztowań tego nie widać. Przebudowywana jest nie tylko fasada, lecz także wnętrze, bardzo bogatych zbiorów nie można więc obejrzeć. Muzeum powołane już w 1844 roku zmieniało swoją siedzibę aż jedenaście razy, nim w 1952 roku znalazło się w dawnym banku.

Nieco w bok od konia i jeźdźca ciągnie się, również upamiętniająca go ulica Knez Mihailova, czyli właśnie Księcia Michała. Na reprezentacyjnym deptaku nie sposób znaleźć choćby jednego sklepu spożywczego, jest za to wiele czynnych do późnego wieczora księgarni. Gdyby tylko na tej podstawie wyciągać wnioski, można byłoby powiedzieć o Serbach wiele dobrego. Promenada ma bardzo długą historię, kilkanaście wieków temu był drogą wiodącą przez antyczne Singidunum. W czasach tureckich wyglądała zupełnie inaczej niż dzisiaj, otaczały ją meczety, ogrody i fontanny.

Być może wtedy było to naprawdę przyjemne miejsce, dziś wydało mi się jednym z najmniej sympatycznych deptaków. Fakt, że w dzień padał deszcz, a wieczorem było pełno irytujących ludzi, ale to akurat w przypadku spacerowych promenad nie jest raczej szczególnie niezwykłe. Przy bulwarze stoi kilka ciekawych budynków, m.in. dom Marka Stojanovicia czy dom Veljka Savicia, ale także one nie robią na mnie większego wrażenia.

Z deptaka warto skręcić w ulicę Króla Piotra I. Pochodzący z dynastii Karadziordziewiciów władca był pierwszym monarchą konstytucyjnym Serbii, doszedł do władzy w wyniku pozbawienia tronu Aleksandra Obrenovićia w 1903 roku i zasiadał na tronie przez osiemnaście lat. Upamiętniająca króla ulica jest również jedną z najstarszych w stolicy Serbii, w I wieku n.e. było tu rzymskie forum i termy. W XIX wieku powstała tu pierwsza apteka oraz nieistniejący już, pierwszy nowoczesny hotel „Pod jeleniem”.

W południowej części ulicy znajduje się kawiarnia znana jako „Kafana ?”. Zmieniała ona nazwy i właścicieli tak często, że kolejny nie miał już pomysłu, wywiesił więc znak zapytania, który miał zniknąć, gdy tylko pojawi się jakaś ciekawa nazwa. Został do dziś, gdy niewielki budynek, wciśnięty między dwa wyższe jest dobrym przypomnieniem dawnego Belgradu. Nieco dalej przy ulicy Sime Markovicia stoi charakterystyczny dom w stylu tureckim, ale z klasycystycznymi detalami. To konak (czyli dom lub pałac) księżnej Ljubicy, żony księcia Michała Obrenovicia. Wnętrza, w których urządzono muzeum również mają cechy zarówno wschodnie, jak i europejskie, oba kręgi kulturowe przeplatały się w momencie tworzenia nowoczesnego państwa serbskiego.

Tą część spaceru kończę przy cerkwi soborowej św. Mikołaja, naprzeciw której zlokalizowany jest Pałac Patriarchy, a w nim Muzeum Serbskiej Cerkwi Prawosławnej.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (20)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (4)
DODAJ KOMENTARZ
Eugene
Eugene - 2015-04-20 20:55
Ta część Belbradu, wygląda dostojnie i też z bogatą historią.
 
pamar
pamar - 2015-04-22 20:40
Nazwa kawiarni oryginalna :)
Irytacja tłumem i brzydką pogodą zrozumiała. Najmilej w przytulnym wagonie :)
 
vlak
vlak - 2015-04-22 22:03
W wagonie? Jakąś ironię wyczuwam :-)
 
mamaMa
mamaMa - 2015-05-06 21:28
Znak zapytania - co za historia:-) I tyle ciekawych budowli, ktore zapewne w blasku slonca wygladaja jeszcze bardziej interesujaco.
 
 
zwiedził 8% świata (16 państw)
Zasoby: 178 wpisów178 587 komentarzy587 4484 zdjęcia4484 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
24.03.2015 - 18.11.2017
 
 
03.10.2015 - 03.10.2015