Geoblog.pl    vlak    Podróże    Ucieczka do Sarajewa    Tajemnicza historia bośniackiego Talgo
Zwiń mapę
2015
27
sty

Tajemnicza historia bośniackiego Talgo

 
Bośnia i Hercegowina
Bośnia i Hercegowina, Sarajevo
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 1329 km
 
Pożegnalne śniadanie, pożegnalny spacer na dworzec i czas ruszać w drogę powrotną do Zagrzebia. Z bardzo niewielu miejsc wyjeżdżałem równie niechętnie, co z Sarajewa. Coś w tym mieście jest, co wciąga, oczarowuje i sprawia, że chciałoby się zostać tu dłużej.

Pociąg podstawia się krótko przed odjazdem, skład jest identyczny jak w przeciwną stronę, tym razem jednak siadam w wagonie z otwieranymi, nie tylko uchylnymi oknami. Przejadę teraz za dnia bardzo ciekawy odcinek trasy wzdłuż rzeki Bośni, który zmierzając do Sarajewa mijałem po zmroku. Najpierw jednak pociąg przejeżdża koło złomowiska, czyli stacji postojowej bośniackich kolei, gdzie na tle brązowego i bordowego złomu wyróżnia się jeden lśniący, biały pociąg. Podobny widziałem na stacji postojowej w samym Sarajewie, niestety także tam nie było jak się dostać, by zrobić zdjęcie.

Rzucające się w oczy pojazdy to wyprodukowane w Hiszpanii jednostki Talgo, zamówione przez ŽFBH w 2008 roku. W tej historii od początku były same znaki zapytania, nikt nie wiedział, po co właściwie kupowano taki tabor i gdzie miałby jeździć, dość, że biedne państwo wydało 67 milionów Euro na pociągi, które ani razu nie wyjechały na trasę i od ponad pięciu lat stoją odstawione na bocznicy. Samir Kadrić z ŽFBH przyznał szczerze w którymś z wywiadów: „Zakup okazał się błędem”. Błędem tym poważniejszym, że zaciągnięte na zakup kredyty trzeba spłacać.

Pociągi dostarczono w 2010 roku i wtedy panował jeszcze optymizm. Do Bośni i Hercegowiny dotarło dziewięć jednostek złożonych z dziewięciu wagonów, krótszych niż standardowe, cały skład ma 120 metrów długości. Pięć spośród nich zostało przeznaczonych do podróży dziennych (tylko miejsca siedzące), cztery do kursów nocnych (część miejsc sypialnych).

Plany były ambitne. Talgo miało być wizytówką unowocześniającej się Bośni, pociągi miały jeździć do Zagrzebia i Belgradu, przebąkiwano nawet o Lublanie i Budapeszcie. I wtedy zaczęły się problemy. Ponoć nie uzyskały dopuszczenia do torów w sąsiednich państwach. Ponoć Chorwacja nie chciała czegoś finansować. Ponoć mają być sprzedane do Turcji… Główną przyczyną jest jednak stan infrastruktury w samej Bośni. Podczas jazd testowych nowe jednostki osiągnęły oszałamiającą prędkość 70 km/h, a i to okazało się niebezpieczne. Na remont torów nie starczyło bowiem środków, wydanych na pociągi, których użytkowanie groziłoby wykolejeniem. Żeby było jeszcze śmieszniej, Talgo to nie jedyne niejeżdżące nowoczesne pociągi w Bośni, podobny los spotkał kupione w chorwackim Končarze jednostki do ruchu regionalnego.

Tymczasem trasa jest rzeczywiście malownicza, choć po podróży wzdłuż Neretwy długo nic mnie pewnie mocno nie zachwyci. Pociąg wielokrotnie przekracza krętą rzekę Bośnię, krajobraz jednak szybko zaczyna się spłaszczać, potem znów pojawiają się góry, szczególnie malowniczy okazuje się odcinek od Lašvy do Zenicy.

W Maglaju do mojego przedziału wsiada Omar, student informatyki jadący na zajęcia do Banja Luki. Szybko zaczyna opowiadać o bezrobociu wśród młodzieży i konieczności wręczenia łapówki w zamian za zatrudnienie. Narzeka na skalę korupcji, niskie zarobki i polityków. Mówi, że wielu jego znajomych pracuje za granicą. Dziewczyna namawia go do wyjazdu do Włoch, on jednak nie potrafi się na to zdobyć.

Pyta o sytuację w Polsce, odpowiadam więc, że zmagamy się z podobnymi problemami, wspominam jednak o zmianach na lepsze w ostatnich latach.
– Nas by nigdy nie przyjęli do Unii Europejskiej przez naszych polityków! – wybucha, po czym zmienia temat:
– Wiesz, co to jest burek?
– Po polsku mały, nierasowy pies – odpowiadam bez zastanowienia, po chwili dzielę się jednak swoim entuzjazmem wobec bałkańskiej kuchni. Nie jest zaskoczony:
– Mój przyjaciel ma żonę Niemkę, mieszkają w Szwajcarii, ale co roku przyjeżdżają latem na trzy tygodnie do Bośni i przez ten czas ona nie przestaje jeść – Omar opowiada kilka podobnych historii.

Za Dobojem pociąg przekracza rzekę Bośnię, a krajobraz staje się coraz bardziej biały. Sypie gęsty śnieg, który towarzyszy mi aż do Banja Luki, za którą nie ma po nim śladu. W Stanari trwa budowa chińskiej fabryki, w której zatrudnienie znajdzie pięćset osób.
– Tego tu potrzebujemy! – chłopak nabiera entuzjazmu – ale przez naszych skorumpowanych polityków inwestorzy zza granicy boją się przyjeżdżać.

Później wspomina jeszcze o meczetach w Maglaju zachęcając, bym obejrzał w Internecie zdjęcia. Robię to po powrocie, wyszukiwarka znajduje też obrazy powodzi sprzed kilku lat, gdy niemal cała miejscowość znalazła się pod wodą.

Zbliżamy się już do Banja Luki, gdy Omar zaskakuje mnie stanowczym stwierdzeniem:
– Polki, Czeszki i Ukrainki są najpiękniejsze!
I wspomina spotkaną podczas poprzednich wakacji nad Adriatykiem Agnieszkę.
– Studiowała w Krakowie… – zamyśla się – …political something…
– Politologię? – zgaduję.
– Tak… Chyba tak – odpowiada w sposób sugerujący, że to, co konkretnie studiowała nie jest aż tak istotne.

W Banja Luce wielu pasażerów wysiada, przed Novim Gradem robi się ciemno, potem jest już Dobrljin, gdzie bośniacki pogranicznik znika na niepokojąco długo z paszportami pasażerów, potem Volinja i znów jestem w Chorwacji, w której, ku mojemu niemałemu zdziwieniu, pociąg melduje się punktualnie.

Tuż przed Zagrzebiem do mojego przedziału zagląda jeszcze starszy, niezbyt trzeźwy jegomość, by spytać o godzinę. Jest również ciekaw, skąd jestem. Usłyszawszy odpowiedź zastanawia się chwilę, podnosi kciuk do góry i mówi:
– Polska good!
Po czym, całe szczęście, wychodzi, a pociąg chwilę później zgodnie z rozkładem kończy bieg na stacji w Zagrzebiu.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (15)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (7)
DODAJ KOMENTARZ
mamaMa
mamaMa - 2015-03-14 20:51
Co za historia! Tyle milonow na nic?...
Widok dworca w Sarajewie mnie zaskoczyl i skojarzyl, nie wiedziec czemu, z dworcem w Zielonej Gorze;-)
 
vlak
vlak - 2015-03-14 23:58
Skojarzenie z Zieloną Górą jest całkiem trafne. Tam dworzec jest mniejszy i po remoncie żywszy kolorystycznie, ale sama hala widziana od wewnątrz rzeczywiście podobna.
 
mamaMa
mamaMa - 2015-03-18 22:22
Czy vlak wie wszystko o polskich dworcach?
Moze cos na temat dworca w ....Jaworznie - Szczakowej?
 
vlak
vlak - 2015-03-19 11:12
Jak widać nie wszystko, zagięłaś mnie z tą Szczakową :). Byłem kiedyś chwilę, ale nic dodatkowego nadzwyczajnego mi się z tym miejscem nie kojarzy. Powinno?
 
Eugene
Eugene - 2015-03-19 13:05
Szkoda tych składów Talgo. Dolina Bośni piękna.
„Zakaz fotografowania”, w 2010 r. pod Tatrami słowackimi, na stacyjce Tatrzańska Polanka, chciałem sfilmować piękne stare wnętrze - poczekalnie z kasą - zawiadowca postraszył, że wezwie Służby Wewnętrzne.
 
vlak
vlak - 2015-03-20 20:27
Dobre! Niektóre historie o zakazie fotografowania są bardzo zabawne, niektóre mniej, gdy obrońcy zakazów robią się zbyt gorliwi. Takie groźby przy zabytkowym wnętrzu to już zupełne kuriozum.
 
pamar
pamar - 2015-03-24 17:44
No to jedziemy pociągiem do następnego państwa i następnych fascynujących historii :)
 
 
zwiedził 8% świata (16 państw)
Zasoby: 177 wpisów177 587 komentarzy587 4475 zdjęć4475 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
24.03.2015 - 08.03.2016
 
 
03.10.2015 - 03.10.2015