Geoblog.pl    vlak    Podróże    Powroty do Lwowa    Barszcz i pierożki
Zwiń mapę
2015
04
maj

Barszcz i pierożki

 
Ukraina
Ukraina, Lwów
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 367 km
 
Wszystko zaczyna się od pierogów. Nie ważne, czy wysiada się z pociągu czy z autobusu, w stronę centrum miasta trzeba iść ulicą Czerniowiecką, szczelnie zastawioną budami oraz lokalami, które – przyznajmy uczciwie – najlepszego wrażenia nie sprawiają. Są jednak masowo odwiedzane, zwłaszcza rano, gdy nocnymi pociągami do Lwowa przyjeżdżają tłumy.

Przyjeżdżają i pędzą na śniadanie, którym w tej okolicy są właśnie pierogi. Tradycyjnie ukraińskie wareniki lub kojarzone bardziej z Rosją pielmieni, jedne i drugie w bardzo wielu smakach. Popularne są oczywiście nie tylko na śniadanie – sprawdzają się jako danie obiadowe oraz kolacyjne. A czasem na wszystkie trzy posiłki…

Jak przystało na duże, popularne wśród turystów miasto Lwów ma mnóstwo restauracji, w których można zjeść znacznie przyjemniej niż w wersji barowo-przydworcowej. Zdecydowanie najpopularniejsza, zawsze pękająca w szwach, jest jednak „Puzata Chata” – sieciowa restauracja obecna w wielu ukraińskich miastach – w samym Kijowie ma dwanaście lokali, we Lwowie cztery.

Na „Puzatą Chatę” niektórzy „prawdziwi” podróżnicy po Ukrainie kręcą nosem – że McDonald z ukraińską kuchnią, że szopka dla turystów. Na pewno nie tylko dla turystów, w największym i najczęściej odwiedzanym lokalu przy ulicy Strzelców Siczowych spotkać można studentów i chyba całą kadrę pobliskiego uniwersytetu. Goście mają do dyspozycji dużą salę na parterze oraz nieco mniejszą w piwnicy, dania wydaje obsługa w tradycyjnych, ukraińskich strojach.

Niezależnie od indywidualnej oceny z pewnością jest to doskonałe miejsce, by zapoznać się z kuchnią naszego wschodniego sąsiada. Obiad musi się oczywiście rozpocząć od zupy – podczas nawet krótkiego pobytu nie można pominąć dwóch z nich – obowiązkowego barszczu ukraińskiego oraz nieco mniej znanej poza granicami Ukrainy, lecz równie pysznej solanki.
Barszcz barszczowi nie równy – choć zawsze dość gęsty, z wieloma warzywami i śmietaną – to w każdej restauracji (próbowałem w czterech) różnił się barwą, konsystencją i rzecz jasna smakiem. Różnice są tak duże, że można więc mieć wątpliwości, czy to na pewno to samo danie. Nie trzeba dodawać, że żadna z czterech wersji nie przypominała tego, co można zjeść jako barszcz ukraiński w Polsce. Solanki również warto spróbować – kiedyś uważana za zupę chłopską, również gęsta, ma słono-kwaśny smak.

Na drugie danie – jeżeli ktoś zjadł już dostatecznie dużo pierożków by nie móc na nie patrzeć do końca życia – pozostaje kotlet po kijowsku, czyli danie od pierwszej chwili łatwe do rozpoznania, jest to bowiem ni mniej ni więcej, tylko popularny także w Polsce de volaille.

Dalsza wędrówka szlakiem gastronomicznych ciekawostek zaprowadzi do szczególnie popularnego we Lwowie miejsca, jakim jest „Kryivka”, czyli kryjówka UPA. Każdego dnia przed wejściem do urządzonego w piwnicy jednej z kamienic przy Rynku lokalu stoi długa kolejka. Sam obiekt budzi wśród Polaków kontrowersje, to jednak kolejna forma upamiętnienia organizacji, która nie kojarzy się najlepiej. Do środka nie zajrzeliśmy, czego trochę żałuję, bo jest ono ponoć atrakcją turystyczną samo w sobie ze względu na wnętrza stylizowane na partyzancką kwaterę.

Zaspokoić głód można także w wielu innych niestandardowych miejscach. Blisko „Kryjówki”, przy tej samej pierzei Rynku, znajdują się „2 Gołąbki”. Gdyby zwrócone ku sobie ptaki, w dodatku niebieskie z czerwonymi dziobami, nie były wystarczająco przekonujące, to przy drzwiach umieszczono też kilka główek kapusty. A wewnątrz kilka ton gołąbków – wybrać można różne rodzaje nadzienia i kilka sosów. Przy okazji nie zaszkodzi przyjrzeć się zabawnym tabliczkom – gołąb nakazuje zdjąć z głowy kapelusz (nieposłusznym sam zdejmie), zaś muchomor z przerażoną miną stanowczo sugeruje powstrzymanie się od palenia.

Po wyjściu z „2 Gołąbków” daleko wędrować nie trzeba, bo deser jest tuż za ścianą. W lokalu specjalizującym się w strudlach, oprócz samych ciast (jakby to było mało!) znów szczególnie ciekawy jest wystrój. Tu motywem głównym jest wałek – można na nim powiesić kurtkę, z wałków skonstruowano również żyrandole, zaś ścienne lampy ukrywają się w tarkach. Strudel warto zabrać na wynos, choć może to być ryzykowne – rysunek na drzwiach sugeruje, że ciastko potrafi szybko uciekać.

Zupełnie na zakończenie wędrówki po Lwowie zostaje pyszna, płynna, niezwykle słodka, gorąca mleczna czekolada rozlewana przez ulicznego sprzedawcę do malutkich kubeczków.

I już. Czas wracać.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (38)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (9)
DODAJ KOMENTARZ
genek
genek - 2015-09-17 21:11
najlepsza zupa swiata to barszcz ukrainski
 
Eugene
Eugene - 2015-09-17 21:33
Optuję za pierogami i gołąbkami, a na deser czekolada i może strudla.
 
zula
zula - 2015-09-18 07:44
nie ukrywam...należę do smakoszy...wszystkiego!
Przedstawienie kuchni ukraińskiej bardzo dobre.

...jeżeli ostatnie zdanie prawdziwe to Twoja podróż pokazała Lwów wszechstronnie.
Opisy literackie, zdjęcia fantastyczne- jednym słowem niech Twoją pracą będą wyjazdy,podróże!
Życzę z "całego serca" i już dzisiaj myślę gdzie byłeś od maja do września?!
Dziękuję za Twój Lwów...
 
coati
coati - 2015-09-18 08:42
mniam mniam, kocham wschodnią kuchnię i mogę jeść pierożki na śniadanie, obiad i kolację
a jak będę wybierać się do Lwowa to nie zabiorę ze sobą żadnego przewodnika tylko Twoje zapiski z tej podróży ;)
 
vlak
vlak - 2015-09-18 19:30
Dziękuję :). Od maja do września niewiele się podróżniczo działo, ale kto wie, co dalej.
 
mamaMa
mamaMa - 2015-09-19 23:29
Nie powinno się takich wpisów czytać późnym wieczorem...
Smacznie i do tego te pomysłowe wystroje wnętrz...

Dziękuję za kolejną świetnie przedstawioną, opisaną i pokazaną wyprawę:-)

I ja...czekam na kolejne:-)
 
marianka
marianka - 2015-09-21 21:55
Ooo, moja ulubiona tematyka - wspaniały wpis! ;)

Ileż to swoją drogą kłóciliśmy się ze znajomymi Ukraińcami czy barszcz ma być słodki czy kwaśny!
 
pamar
pamar - 2015-09-26 15:31
Mmmm, smakowicie się zrobiło
 
zula
zula - 2016-01-15 15:50
Brawo! Twój opis jest na pierwszym miejscu popularności na Geoblog.pl
dodam ...wreszcie !
 
 
zwiedził 8% świata (16 państw)
Zasoby: 178 wpisów178 587 komentarzy587 4484 zdjęcia4484 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
24.03.2015 - 18.11.2017
 
 
03.10.2015 - 03.10.2015