Geoblog.pl    vlak    Podróże    Powroty do Lwowa    Opowieści apteczne cz. 1: (niezbyt) czarodziejska lampa
Zwiń mapę
2015
04
maj

Opowieści apteczne cz. 1: (niezbyt) czarodziejska lampa

 
Ukraina
Ukraina, Lwów
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 366 km
 
Młody, obiecujący farmaceuta Piotr Mikolasch przybył do Lwowa w 1828 roku, krótko po ukończeniu studiów w Wiedniu. W stolicy Galicji było wtedy osiem aptek, Mikolasch znalazł pracę w jednej z najlepszych, noszącej nazwę „Pod złotą gwiazdą”, przy ulicy Kopernika 1. Potem było już trochę jak z Wokulskim: gdy właściciel apteki zmarł, Mikolasch poślubił wdowę i sam został dyrektorem.

Nie był to szczyt jego kariery – pod nowym kierownictwem apteka zyskiwała na popularności, miała dobrze wyposażone laboratorium, wykonywała badania dla armii, a sam Mikolasch stanął nawet na czele Gremium Aptekarzy Lwowskich. Na karty historii wkroczył jednak wtedy kolejny obiecujący, młody farmaceuta.

Właśnie Mikolasch zatrudnił w sierpniu 1848 roku Ignacego Łukasiewicza, który wtedy zaczynał dopiero swoją przygodę z farmacją. Ukończył jednak studia i powrócił w 1852 roku do Lwowa, gdzie pracował w aptece w charakterze pomocnika. Jak to w dobrych opowieściach bywa, pewnego dnia, właśnie w trakcie dyżuru Łukasiewicza, aptekę „Pod złotą gwiazdą” odwiedził niezapowiedziany gość i potem już nic nie było tak samo.

Owym gościem był Abraham Schreiner z Drohobycza. Bardzo szybko przedstawił swoją sprawę:
– Kup pan oleju ziemnego! – wykrzyknął i wyjął butlę czerwonawego płynu. Spytany cóż to takiego wyjaśnił: – U nas, w Borysławiu, to po źródłach pływa taki olej, co go chłopi zwą ropą!

Łukasiewicz słuchał z narastającym zdumieniem, a Schreiner mówił długo. O tym, że przygotowaną z tajemniczej substancji maść można wykorzystywać w leczeniu zwierząt, o tym, że znajoma wdowa uczyła go, jak tą maść warzyć i wreszcie o tym, że w czasie przygotowań potencjalne lekarstwo zapaliło się i wysadziło garnek. Właśnie łatwopalność zainteresowała Łukasiewicza, który poprosił o dostarczenie do apteki „Pod złotą gwiazdą” większej porcji i razem z Janem Zechem rozpoczął badania. Panowie tak śmierdzieli naftą, że ludzie pokazywali ich sobie na ulicy. Szybko jednak nadeszły efekty – Łukasiewicz zatrudnił blacharza, który działając według ścisłych instrukcji stworzył pierwszą lampę naftową.

Potencjalnie eksplodujące oświetlenie początkowo nie znajdowało klientów, odwagi nie zabrakło na szczęście personelowi Szpitala Powszechnego we Lwowie. O godzinie 20 w dniu 31 lipca 1853 roku zapalono lampy, a niedługo później przeprowadzono pierwszą operację przy oświetleniu naftowym. Tylu gapiów w szpitalu nie było chyba nigdy wcześniej. Historia milczy, czy pacjent, niejaki Chojecki, przeżył zabieg oraz jakie były jego dalsze losy.

Dla Mikolascha i Zecha to wystarczyło – na sprzedaży nafty można było nieźle zarobić, czego więc chcieć więcej? Łukasiewicz chciał jednak prowadzić dalsze badania, więc powołana wcześniej spółka rozpadła się. Zech założył własną aptekę przy ulicy Krakowskiej, którą jednak nie cieszył się długo. W 1858 roku nafta zapaliła się, gdy klientów obsługiwała żona i siostra Zecha. Aby powstrzymać rozprzestrzenianie się pożaru drzwi apteki zamknięto od zewnątrz uniemożliwiając kobietom ucieczkę. Uznano bowiem, że ratowanie dzielnicy jest ważniejsze…

Tymczasem Łukasiewicz przeprowadził się do Gorlic, gdzie do spółki z dwoma ziemianami założył spółkę. Jesienią 1854 roku otwarto pierwszą na świecie kopalnię ropy naftowej, zaś Łukasiewicz w kolejnych latach dorobił się majątku liczącego milionów ówczesnych dolarów, który przeznaczył na cele charytatywne.

Apteki „Pod Złotą Gwiazdą” niestety nie można zwiedzić, bo jest od pewnego czasu zamknięta. Nie wiem, czy to tylko remont, czy lokal z tak długą tradycją definitywnie przestał istnieć, podobnie jak inny symbol miasta – Pasaż Mikolascha. Przedwojenny Lwów miał aż siedem pasaży handlowych, ale to właśnie ten, do którego wchodziło się tuż obok apteki przy ulicy Kopernika był najsłynniejszy. Handlową aleję o długości 120 metrów przykrywał szklany dach, a sklepy ozdobiono w stylu secesyjnym. Znajdujące się w pasażu kina i kawiarnie były popularnym miejscem spotkań, szczególnie kino „Uciecha” specjalizujące się w westernach jest często wspominane przez emigrantów ze Lwowa. Żeby jeszcze ubarwić nostalgiczny obraz trzeba przywołać nimfę – marmurowa figura zdobiła wejście do pasażu od strony ulicy Kopernika. Po tym wszystkim nic nie zostało – pasaż przeszedł do historii wskutek bombardowania 22 czerwca 1941 roku.

Szukając śladów Łukasiewicza we Lwowie trzeba jednak zajrzeć jeszcze na ulicę Ormiańską, gdzie znajduje się bardzo ciekawy pomnik. Ignacy Łukasiewicz siedzi przy stoliku, na którym stoi lampa. Drugie krzesło jest wolne, dzięki czemu turyści mogą zrobić sobie zdjęcie z wynalazcą.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (7)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (5)
DODAJ KOMENTARZ
zula
zula - 2015-09-04 22:50
Jak dobrze się czyta tak interesujące rzeczy!
 
Eugene
Eugene - 2015-09-08 18:22
Ciekawa i pouczająca historia.
W Gorlicach znajduje się pierwsza na świecie uliczna lampa naftowa, która została zapalona w 1854 rok, i znajduje się tam do dziś.
 
mamaMa
mamaMa - 2015-09-08 23:31
Lampa naftowa pochodzi ze Lwowa!
Dreszcz emocji:-)
 
marianka
marianka - 2015-09-12 16:02
Też nie miałam pojęcia, że lampa naftowa ma lwowski rodowód! Kojarzyłam ją bardziej z polskim Podkarpaciem, a tu proszę!
Bardzo ciekawe!
 
Pamar
Pamar - 2015-09-15 22:14
Krzesło widać ze wysluzone. Opis jak powieść.
 
 
zwiedził 8% świata (16 państw)
Zasoby: 177 wpisów177 587 komentarzy587 4475 zdjęć4475 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
24.03.2015 - 08.03.2016
 
 
03.10.2015 - 03.10.2015