Geoblog.pl    vlak    Podróże    Ucieczka do Sarajewa    Budapeszteńskie urywki cz. 4: Wielkie tramwaje na Wielkim Bulwarze
Zwiń mapę
2015
11
lut

Budapeszteńskie urywki cz. 4: Wielkie tramwaje na Wielkim Bulwarze

 
Węgry
Węgry, Budapest
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 3982 km
 
54 metry tramwaju to nie w kij dmuchał. Budapeszteńskie Siemensy Combino Supra są najdłuższymi pasażerskimi tramwajami świata, o sześć metrów dłuższy jest tylko drezdeński tramwaj towarowy. Zamówione przez stolicę Węgier dwukierunkowe wagony, zwane czasem gąsienicami, kursują na liniach 4 i 6 pokonujących Wielki Bulwar (Nagykörút). Chociaż każda z linii kursuje w godzinach szczytu co cztery minuty, czyli łączna częstotliwość wynosi dwie minuty, to bardzo pojemne wagony i tak pękają w szwach.

Mające formę pierścieni bulwary, opasujące głównie Peszt, są w Budapeszcie trzy i każdy z nich można pokonać tramwajem. Małym Bulwarem (Kiskörút), biegnącym w przybliżeniu w miejscu dawnych murów, kursują linie 47 i 49, Wielkim Bulwarem 4 i 6, a położonym najdalej od Centrum Hungária körút linie 1 i 1A. Do dwóch pozostałych warto kiedyś jeszcze wrócić, ale to lutowe, wiosenne przedpołudnie, postanawiam poświęcić na spacer Wielkim Bulwarem.

Trasa czwórki i szóstki rozpoczyna się na prawym brzegu Dunaju, na placu Kálmána Szélla, węgierskiego premiera z lat 1899-1903. Od 1951 roku plac nazywał się Moskiewskim, a oryginalną nazwę przywrócono dopiero w 2011 roku, gdy decyzją rządzącego Fideszu przemianowano wiele budapeszteńskich ulic i placów. Za zmianą nazwy placu nie poszło przekształcenie jego estetyki – bardzo zapuszczony węzeł komunikacyjny dopiero w tym roku doczekał się generalnego remontu, który ma być ukończony za kilkanaście miesięcy.

Po kilku minutach jazdy tramwaj zatrzymuje się po środku Mostu Małgorzaty, gdzie tłumy turystów i mieszkańców miasta wysiadają, by wypocząć na wyspie upamiętniającej świętą Małgorzatę Węgierską (Margitsziget). W średniowieczu była to Wyspa Zajęcza, a potem całej Europie zagrozili Mongołowie i król Węgier Béla IV gotów był zrobić wszystko, by ratować kraj. Przysiągł, że odda Bogu na służbę swoje dziecko, które wkrótce miało przyjść na świat, jeśli tylko Węgry zostaną ocalone. I zostały – po śmierci Wielkiego Chana Ugedeja najeźdźcy wycofali się, a kilka lat później córka króla Małgorzata wstąpiła (jeśli można tak powiedzieć o trzyletnim dziecku) do zakonu Dominikanek. Zamieszkała najpierw w klasztorze w Veszprém, a gdy miała dziesięć lat w nowym klasztorze wzniesionym na wyspie później nazwanej jej imieniem. Była mistyczką i stygmatyczką, opiekowała się chorymi, ceniono ją także za inteligencję i przenikliwość. Kim byłaby w innych czasach, gdyby sama mogła decydować o swoim losie? Takie pytanie też nie wydaje się właściwe, Małgorzata miała bowiem możliwość opuszczenia klasztoru, gdy dwukrotnie proszono ją o rękę. Nie zdecydowała się na to, co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że innego życia nie znała.

Sama wyspa, długa na dwa i pół kilometra, szeroka na pięćset metrów, jest dziś raczej miejscem rozrywki niż modlitwy. W ciepły, słoneczny dzień nawet w lutym spaceruje tu wiele osób, latem są tłumy. Zajęć nie brakuje – można wędrować przez parki urządzone w stylu angielskim, skorzystać z kąpieliska termalnego, licznych obiektów sportowych, uczestniczyć w imprezach lub degustować pyszną, węgierską kuchnię w jednej z restauracji. Spacer jest tym przyjemniejszy, że cała wyspa została wyłączona z ruchu samochodowego, wjazd mają tylko autobusy i taksówki.

Z urozmaicających wędrówkę obiektów oprócz pozostałości po klasztorach można wymienić kilka hoteli, wieżę ciśnień oraz witający wchodzących od strony Mostu Małgorzaty pomnik stulecia, odsłonięty w 1973 roku z okazji rocznicy zjednoczenia Budy, Pesztu i Obudy w jedno miasto Budapeszt. Autorem rzeźby jest István Kiss, a jego koncepcja polegała na stworzeniu monumentu złożonego ze zbliżających się do siebie metalowych płatów.

Składające się na Wielki Bulwar aleje mają swoje własne nazwy, pierwszy po stronie Pesztu, zaraz za Mostem Małgorzaty jest Bulwar Świętego Stefana (Szent István körút), kolejne upamiętniają postaci z dynastii Habsburgów. Szent István körút prowadzi do Dworca Zachodniego, czyli Nyugati pályaudvar. Nazwa dworca może wprowadzać w błąd – nie leży on w zachodniej części miasta, lecz w momencie jego otwarcia kursowały stąd pociągi na zachód od Budapesztu. Później i to się zmieniło, dziś z dworca Nyugati można dojechać m.in. do Debreczyna, Miszkolca i Segedyna.

Koniecznie trzeba jednak obejrzeć sam dworzec Nyugati, bo jego architektura jest niezwykle ciekawa. Składa się z dwóch niezależnych budynków, zawierających m.in. imponujący hol kasowy, połączonych charakterystyczną, szklaną fasadą. Ponoć kiedyś jeden z pociągów nie wyhamował, przebił szkło, przejechał przez ulicę i zatrzymał się dopiero na torach tramwajowych. A może to tylko miejska legenda? Faktem jest, że dworzec otwarty 28 października 1877 roku swoją interesującą formę zawdzięcza Augustowi de Serres z firmy Eiffel.

Kontynuując spacer wzdłuż Wielkiego Bulwaru dochodzi się do alei Andrássy’ego. Powstały na przecięciu ulic plac nosi nazwę Oktogon, którą zawdzięcza charakterystycznemu, ośmiokątnemu kształtowi. W czasie II wojny światowej upamiętniał Mussoliniego, później przez lata nosił nazwę plac 7 Listopada. Znakiem czasów jest fakt, że dziś zainteresowanie budzi głownie Burger King, jak twierdzą niektórzy największy na świecie.

Na placu Oktogon można przesiąść się do pierwszej linii metra, najstarszej nie tylko w Budapeszcie, ale w całej kontynentalnej Europie (wcześniej powstało tylko metro w Londynie). Metro, nazywane „milenijnym” otwarto oczywiście w 1896 roku, a 106 lat później, razem z Placem Bohaterów i aleją Andrássy’ego pod którą przebiega zostało wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Linia łączy plac Vörösmarty’ego z węzłem przesiadkowym przy Mexikói út, zapewniając dojazd do najciekawszych atrakcji Pesztu, w tym parku Városliget oraz kąpieliska Széchenyiego. Na małych stacyjkach o charakterystycznym wystroju krótkie, trzywagonowe składy pojawiają się co kilka minut.

Czasu mam sporo, odbijam więc na chwilę od Wielkiego Bulwaru, by przespacerować się w stronę Opery. Bardzo bogato zdobionego gmachu w stylu neorenesansowym strzegą sfinksy, melomanów witają posągi Ferenca Liszta i Ferenca Erkela ulokowane w niszach po obu stronach wejścia. Rzeźby piętro wyżej przedstawiają muzy, a na górnym gzymsie ustawiono pomniki kilkunastu światowej sławy kompozytorów.

W pobliżu jest jeszcze Operetka, rzecz jasna mniej poważna, także architektonicznie. Fasadę zdobią secesyjne motywy, a po drugiej stronie ulicy Nagymezö (obfitującej w teatry oraz nocne kluby) stoi niezwykły pomnik: Dama w wielkim kapeluszu przytrzymuje oderwaną od ciała, lecz mimo to uśmiechniętą, głowę mężczyzny.

Po powrocie do Wielkiego Bulwaru, na tym odcinku zwanego Erzsébet körút, po kilkusetmetrowej wędrówce dochodzi się do kolejnego węzła komunikacyjnego – placu upamiętniającego aktorkę i śpiewaczkę Luizę Blahę, zwaną na przełomie XIX i XX wieku „narodowym słowikiem”. Jak głosi kierunkowskaz, stąd już tylko 750 kilometrów do Siedlec. Znacznie bliżej, bo po drugiej stronie ulicy, znajduje się wspaniały Boscolo Budapest Hotel, wzniesiony w stylu eklektycznym w 1894 roku dla Towarzystwa Ubezpieczeniowego Nowy Jork. Na parterze można napić się kawy w Café New York o secesyjnym wystroju.

Następny przystanek to Rákóczi tér, a na nim piękny Bezisten…, a nie, tutaj to prostu hala targowa z 1897 roku. Odrestaurowana w latach 90. XX wieku pachnie owocami, ale można tu kupić wszystko, głównie jednak warzywa, nabiał i inne produkty spożywcze.

W pobliżu skrzyżowania Wielkiego Bulwaru z Üllői út (pod którą kursuje trzecia linia metra) znajduje się jeden z ostatnich przy trasie 4 i 6 ciekawych gmachów, który przyciąga wzrok zielono-żółtymi płytkami ceramicznymi dachu. Mieści się tu Muzeum Sztuki Stosowanej, prezentujące ekspozycje dotyczącą m.in. mebli, tkanin, szkła i jubilerstwa.

Chwilę później dojeżdża się już do węzłowego Boráros tér, gdzie można się przesiąść na jadącą wzdłuż Dunaju dwójkę. Mój tramwaj przekracza teraz rzekę po Moście Petőfiego, za którym trasy 4 i 6 się rozdzielają. Czwórka dociera wkrótce do przystanku końcowego Újbuda-központ, szóstka do Móricz Zsigmond körtér.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (56)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (4)
DODAJ KOMENTARZ
mamaMa
mamaMa - 2015-06-08 19:35
Mniej powazna operetka mnie...rozbawila, a dach Muzeum Sztuki Stosowanej zachwycil.
Najwazniejsze jednak - nie pada, a nawet swieci slonce!
 
Eugene
Eugene - 2015-06-09 10:04
Nareszcie zaświeciło słońce i Budapeszt nabrał kolorów.
Że wyspa Św. Małgorzaty jest tak duża, nie wiedziałem ale już wiem.
 
Marianka
Marianka - 2015-06-16 20:43
Jak ja lubię Budapeszt! A czy wiadomo coś wiecej na temat tego pomnika z oderwaną głowa? Brzmi dramatycznie !
 
vlak
vlak - 2015-06-19 16:03
Nie dramatycznie, ale komicznie, jak to w operetce :-)
 
 
zwiedził 8% świata (16 państw)
Zasoby: 177 wpisów177 587 komentarzy587 4475 zdjęć4475 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
24.03.2015 - 08.03.2016
 
 
03.10.2015 - 03.10.2015