Geoblog.pl    vlak    Podróże    Ucieczka do Sarajewa    A to nam zabili Ferdynanda!
Zwiń mapę
2015
25
sty

A to nam zabili Ferdynanda!

 
Bośnia i Hercegowina
Bośnia i Hercegowina, Sarajevo
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 1158 km
 
Nie tego jednak, jak sądził Szwejk, który zbierał psie gówienka, jak również nie posługacza u drogisty. Chociaż, jak pamiętamy, obu nie ma co żałować.

Vidovdan (dzień św. Wita), 28 czerwca to dla Serbów bardzo ważna rocznica. Tego dnia w 1389 roku doszło do bitwy na Kosowym Polu (niektóre źródła podają 15 czerwca – skutek zmiany kalendarza), serbska przegrana oznaczała przejęcie państwa przez Turcję.

28 czerwca 1914 roku był też ważnym dniem dla rządzących Bośnią Austriaków. Kończyły się właśnie wielodniowe manewry wojskowe i w ramach ich zwieńczenia Sarajewo odwiedził arcyksiążę Franciszek Ferdynand z żoną. Także dla nich był to szczególny moment – trzy dni później świętowaliby czternastą rocznicę ślubu.

Dzieje samego zamachu, o którym cały świat mówi jako o początku I wojny światowej to doskonały materiał na film. Nie na dramat wojenny jednak, lecz na komedię pomyłek. Radykalna organizacja anarchistyczna Młoda Bośnia nie był zbyt liczna, jej członkowie postanowili jednak zabić jedną z najważniejszych postaci habsburskiego dworu – księcia Franciszka Ferdynanda. Spiskowcy zajęli miejsca wzdłuż trasy przejazdu, która była publicznie znana tak, by mieszkańcy mogli witać dostojnego gościa.

Jednak coś poszło nie tak. Kolumna liczyła sześć pojazdów, pierwszy z zamachowców nie wiedział, w którym siedzi arcyksiążę, więc zrezygnował z ataku. Drugi rzucił co prawda granat, ale przeleciał on nad pojazdem, którym jechała para książęca i wybuchł nieco dalej. Następnie zamachowiec próbował się zabić, skacząc do Miljacki i połykając cyjanek. Rzeka jest jednak płytka, a trucizna nie zadziałała, został więc aresztowany.

Cała historia w tym miejscu mogła by się skończyć, gdyby Austriacy byli chociaż trochę lepiej zorganizowani. Arcyksiążę postanowił jednak odwiedzić w szpitalu ofiary wcześniejszego zamachu, a jego ochrona nie zdecydowała się ani na zmianę trasy przejazdu, ani na usunięcie gapiów, ani nawet na ustawienie szpaleru policjantów. Rozważania na temat trasy spowodowały za to, że kolumna zatrzymała się na chwilę w jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc. Ale i to nie wystarczyło – kolejny z zamachowców również nie odważył się zaatakować, bojąc się ranić gapiów. I dopiero tu do akcji wkroczył Gawriło Princip – niespełna dwudziestoletni gruźlik z ubogiej rodziny, który nie sądził już, że tego dnia zamach może się udać i kończył właśnie posiłek, gdy nadjechał konwój.

Pierwsza zginęła żona arcyksięcia Zofia Chotek, do której Franciszek Ferdynand wygłosił swoje ostatnie słowa: „Nie umieraj, musisz żyć dla naszych dzieci”. Zmarłych odwieziono do Konaku, który był wtedy rezydencją wojskowego gubernatora Bośni i Hercegowiny, Oskara Potiorka.

A wszystko działo się nad samą rzeką, przy Moście Łacińskim, którego nazwa długo potem, aż do lat dziewięćdziesiątych upamiętniała zamachowca, Gavriłę Principa. Ze względu na młody wiek zabójca nie został skazany na śmierć, zasądzono wyrok dwudziestu lat twierdzy, w której zmarł kilka miesięcy przed końcem I wojny światowej. Nim doszło do tego wszystkiego kamienny most widział już niemało, zbudowano go bowiem w 1565 roku. Prowadził do dzielnicy chrześcijańskiej, nazywanej Latinlukiem.

Przy moście już w trzecią rocznicę zamachu, w 1917 roku stanął poświęcony książęcej parze pomnik usunięty półtora roku później. Na zdjęciach umieszczonych w oknie narożnego budynku przy ulicy Zelenih beretki można zobaczyć, jak monument wyglądał – były to dwie kolumny zwieńczone orłami. Ekspozycja prezentuje też zdjęcia z odsłonięcia monumentu oraz z procesu sprawcy.

Państwo Jugosłowiańskie do całej sprawy podchodziło zupełnie inaczej, niż Austro-Węgry w ostatnich chwilach swojego istnienia. Tu Gavrilo Princip był bohaterem, w Belgradzie jedna z ulic do dziś nosi jego imię. Miejsce, w którym stał zamachowiec upamiętniono poprzez odcisk jego butów. Dziś tej instalacji już nie ma, jest za to tablica, dzięki której można odtworzyć w wyobraźni przebieg wydarzeń.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (7)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (4)
DODAJ KOMENTARZ
Eugene
Eugene - 2015-03-10 11:40
Opowieść jak z thrillera, ale oparta na faktach.
 
mamaMa
mamaMa - 2015-03-10 21:39
"Slynne" wydarzenie tak przystepnie przekazane!
A los bywa fikusny, szkoda tylko, ze sie udalo...
 
pamar
pamar - 2015-03-13 10:09
Szkoda, że w szkole nie uczą historii w taki sposób. Niesamowita historia, zupełnie nie wiedziałam o takim przebiegu
 
tealover
tealover - 2015-06-13 09:28
Ja też nie wiedziałam. Naprawdę świetnie piszesz:)
 
 
zwiedził 8% świata (16 państw)
Zasoby: 177 wpisów177 587 komentarzy587 4475 zdjęć4475 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
24.03.2015 - 08.03.2016
 
 
03.10.2015 - 03.10.2015